Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/45

Ta strona została przepisana.


wyzwolone i Orlando). Dziwnie nawet żyją sobie w tym czasie: wykwint i artyzm kulturalny wpływów obcych obok rubaszności i zacofania gminno-szlacheckiego. Nareszcie ton jeszcze jeden, zyskujący siłę w poezji tego czasu: Świadomość niebezpieczeństwa politycznego, możliwości upadku państwa, która żyła już w dziełach wszystkich niemal pisarzy l6-go wieku, teraz staje się często alarmem lamentem powszechnym („Lament Matki Korony polskiej, już już konającej“...), wołaniem tonącego w pierwszej fali „potopu“ (wojny najezdnicze, anarchja sejmowa, liberum veto); co lepsi uświadamiają sobie nawet zaćmienie literatury i kultury. Ogółem: ten wiek zamętu polskiego był owym twórczym chaosem, z którego wyłoniło się wiele tworów nowych i ważnych w poezji i w życiu duchowem Polski; jednym z najważniejszych było chyba unarodowienie literatury polskiej, mianowicie częściowe, o tyle, że zdobyła ona — przy wielu stratach chwilowych — swojskość wybitną, oczywiście jeszcze nie w najwyższych i najlepszych jej formach i przejawach. Ten etap rozwoju twórczości polskiej dokonał się w wieku 17-ym.
Prawdziwe zaćmienie poezji przypada na pierwszą połowę wieku 18-go, na czasy saskie. Czasy saskie odpokutowały za wszystkie swoje i dawniejszego wieku winy ogólnem zniżeniem ducha, umysłu, twórczości. Nie do tego stopnia, by nie znalazło się miejsce dla nowej fali reformatorów i odnowicieli, ale w każdym razie na tyle, że literatura a zwłaszcza poezja były w stanie zupełnego przygnębienia i nawet zaniku. W szczególności zatraciły czasy saskie poczucie poetyczności, poetyckie odczuwanie życia zatarło się niby, czego skutkiem był powszechny prozaizm, jakby to nazwać można; zostały rymy i rytmy, rozwiał się duch poezji; zdawało się „poetom“ ówczesnym, że same rymy stanowią poezję. Człowiek