Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/48

Ta strona została przepisana.


siaj: walki o życie narodu, łez i wstrętu niewoli, krwi ofiarnej, zapału wyzwoleń. Poezja znowu wchodzi między naród, znowu napływać zaczynają do niej fale twórczości z gminu szlacheckiego (pieśni konfederatów barskich). Coprawda — miękną zrazu i słabną w formach sentymentalnych wśród poetów, nawykłych do salonowej poprawności (Karpiński, Kniaźnin). Ale zwolna dobywa się na wierzch ton silniejszy, energiczniejszym to religijno-patryjotyczny (Woronicz, Bard Polski A. J. Czartoryskiego), to bojowo-propagatorski (Niemcewicz). Jako forma dominuje elegja we wszelkich postaciach.
Mowa poetycka, która co do czystości i giętkości nigdy już — z rzadkiemi wyjątkami — nie spadnie z wysokości czasów Krasickiego i Trembeckiego, teraz nabiera coraz widoczniej ciepła, serdeczności, kolorów. Barwa jej główna: krew cierpiącego i walczącego narodu. Taka właśnie fala poezji wzbierać będzie odtąd coraz silniej i płynąć, niezależnie od gruntu, przez jaki jej chwilowo wypadnie przepływać, od charakteru, jaki w tym lub owym okresie mieć będzie poezja „urzędowa“; ona to stanie się ostatecznie narodową.
Jej w sukurs przyjdzie z czasem wielka, oczyszczająca, burza romantyzmu, wyzwalająca uczucie całkowicie i obejmująca mową swoją wszystkie warstwy narodu, całą jego twórczość.

GUST. BOL. BAUMMFELD.