Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/87

Ta strona została skorygowana.


JAN KOCHANOWSKI.
NA SOKALSKIE MOGIŁY.

Tuśmy sie mężnie prze ojczyznę bili
I naostatek gardła położyli.
Nie masz przecz, gościu, łez nad nami tracić!
Taką śmierć mógłbyś sam drogo zapłacić.

(Około 1560).



MIKOŁAJ REJ.
SPÓLNE NARZEKANIE
NA PORZĄDNĄ NIEDBAŁOŚĆ NASZĘ.

Patrzaj, które jest tak zacne a tak sławne królestwo, jako jest (iż tak mam rzec) nasze królestwo polskie, w którem nas tu Polaki Pan nasz z łaski swej posadzić a rozszyrzyć raczył. Albo które jest królestwo okoliczne, aby od niego albo jakiej pomocy, albo jakiej żywności nigdy nie potrzebowało? A wiele krain i królestw, co na nie robią, jako za dzień kmiotkowie, a tu wszytki swe prace podawają, a stąd pożytków swych, żywności swych i innych rzeczy, szukając, nabywają. A my Polacy, za małą pracą a za małem staraniem, ich kosztownej pracy a ich robót z rozkoszami sobie używamy. Czego ja wyliczyć nie chcę: snadnie sie temu, kto jedno chce, każdy przy patrzyć może. Bo, acz w inych stronach jest więcej złota, srebra, korzenia, jedwabiów i inych rzeczy, a wszakże to nam tu przedsię od nich mało nie darmo przychodzi. Ale takich ludzi, takich cnót, takich obyczajów, takiego męstwa: a który w tem naród porównał z narodem tym? a które wojsko