Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/90

Ta strona została przepisana.


Chyba drobnych kęs cześników,
Chorążych, wojskich, stolników....
Ale, gdyby nie pamiętne,
I sędzić też nic niechętne,
Ale, więc nie szkoda pracej,
Kiedy już kto pewien płacej.
Bo uźrzysz ony proroki,
Kiedy już odsądzą roki,
Sporo im więc młyny mielą,
Kiedy sie pamiętnem dzielą.
A to barzo łowne pole,
Sporzej młócić, niż w stodole....
Wiarę snadź z sejmu naszego
Nie słychamy nic dobrego:
Już to kielka niedziel bają
A w niwczem sie nie zgadzają.
Podobno, jako i łoni,
Każdy na swe skrzydło goni;
Pewnie pospolitej rzeczy
Żadny tam nie ma na pieczy.
Boć i owi z pustą głową,
Co je rzkomo posły zową,
Więcej też sobie folgują,
A to, co jem trzeba, kują.
Bo jedni są, co sie boją,
Drudzy o urzędy stoją;
Jako tako pochlebuje,
Gdy kto co smacznego czuje.
Bo, acz to jest wielki urząd,
Kto chce łatać ten spólny błąd,
Lecz, gdy nie będzie pilności
A prawej spólnej miłości,
Przedsię, z oną płochą radą,
Na chromem do domu jadą....

(1543).