Strona:Klejnoty poezji staropolskiej (red. Baumfeld).djvu/99

Ta strona została przepisana.


A teraz k temu obróć myśli swoje,
Jakobyć szkody nieprzyjaciel twoje
Krwią swą nagrodził i omył tę zmazę,
Którą dziś niesiesz prze swej ziemie skazę.

Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają?
Biedne półmiski, czego te czekają?
To pan i jadać na śrzebrze godniejszy,
Komu żelazny Mars będzie chętniejszy.

Skujmy talerze na talary, skujmy,
A żołnierzowi pieniądze gotujmy!
Inszy to darmo po drogach miotali,
A my nie damy, bychmy w cale trwali?

Dajmy, a naprzód dajmy; sami siebie
Ku gwałtowniejszej chowajmy potrzebie.
Tarczej, niż piersi, pierwej nastawiają,
Poźno puklerza przebici macają.

Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie;
Lecz. jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi:
Że i przed szkodą i po szkodzie głupi!

(1575).



JAN KOCHANOWSKI.
MONOMACHIA
PARYSOWA Z MENELAUSEM.
(Z „ILJADY.“)

Owi tedy w swych rzędziech siedli, gdzie burzliwe
Ich konie z wozy stały i zbroje cierpliwe,
A Parys ku przyszłemu boju się gotował:
Naprzód nakolankami nogi obwarował
Pięknemi złocistemi; więc na się nie swoję,
Ale Tejkaonową bracką włożył zbroję: