Strona:Klemens Junosza-Buda na karczunku.pdf/181

Ta strona została przepisana.


Żona Wincentego w drugiej stancy i ugaszczała kobiety; była tam także moc wszelkiego jedzenia, góry ciasta, czerwona wódka słodka, właśnie w kobiecym guście, i krupnik, który zarówno mężczyźnie, jak kobiecie, a nawet małemu dziecku idzie na zdrowie i na pożytek.
Janek dostał się do tego babińca i na uboczu rozmawiał z Hanusią.
— Śliczna dziś jesteś! — szeptał.
— Naprawdę?
— Jak zorza?
— Eh, gdzietam, tylko jak dziewczyna, która...
— Co, która?
— Nie powiem. Zgadnij.
— Albo ja mogę wiedzieć, co ty myślisz?
— Czemu kłamiesz? Możesz.
— Ale dokończ, coś miała powiedzieć.
— Ano, że jestem, jak dziewczyna, która chciałaby się podobać komuś.
— I podoba się, oj, jak się podoba!
— Troszeczkę?
— Bardzo, Hanusiu, ładniejszej chyba na świecie nie ma.
— Tak mówisz na żarty.