Otwórz menu główne

Strona:Klemens Junosza-Pan Metr.djvu/13

Ta strona została uwierzytelniona.


cyi, co było wskazówką niewątpliwą, że panna poszła za mąż i że, w obec tego faktu, metrowie byli już zbyteczni; wiadomo albowiem, że kobieta uczy się wszelkich umiejętności, dopóki jest panną, a zostawszy mężatką, dokłada wszelkich starań, żeby o pracy metrów jak najprędzej zapomnieć.
Niedługo potem, do szpitala św. Ducha przywieźli wysokiego, bardzo znędzniałego człowieka, ubranego czarno, w stary, ale bardzo czysto utrzymany garnitur.
Był to metr.
Do szpitala odwiózł go rządca domu i stróż, a stało się to z następującego powodu. Stróż zauważył, że francuz od trzech dni nie daje znaku życia, nie wychodzi na miasto, nie przynosi chleba dla wróbli, nie żąda nawet wody. Spostrzeżenie swoje zakomunikował rządcy domu, który postanowiwszy sprawdzić rzecz na gruncie, udał się do stancyjki i przekonał się, że metr nietylko, że wody nie żąda, ale nawet na najrozsądniejsze pytania odpowiadać nie może. Biedne człowieczysko wychudły jak szkielet, z oczami bezmyślnie utkwionemi w sufit, leżał zupełnie nieprzytomny i o Bożym świecie nie wiedział... Czoło miał rozpalone, oddech krótki, szybki i nierówny.
Pan rządca kazał sprowadzić dorożkę, ubrał chorego przy pomocy stróża i zawiózł de szpitala. Czy to zrobił z uczucia litości nad bliźnim, czy w celu pozbycia się z domu człowieka, którego w razie śmier-