Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom I.djvu/158

Ta strona została skorygowana.

powinnyśmy być dobre dla niego. To wasz ojciec. Pochowamy go uczciwie. Będzie stał w kościele, w porządnej trumnie; odprawi się za niego nabożeństwo przed pogrzebem, a w każdą rocznicę śmierci msza żałobna. Nie pożałuję ani na karawan, ani na grób. Pojedziemy jutro na Powązki, wybierzemy miejsce. Musi być pochowany porządnie, jako wasz ojciec, a mój mąż. Obowiązek to...
Emeryt, dowiedziawszy się o wypadku, pomimo że go „sumogrado“ podczas owej awantury ciężko obraził, sam jednak zgłosił się do pani Kubikowej i z całą uczynnością usługi swoje ofiarował.
Załatwił fotmalności w biurach, i robił co mógł, ażeby sąsiadce trudu i zachodów umniejszyć.
Szwaczki z góry bezinteresownie pomogły bladym dziewczynom suknie i kapelusze na czas wykończyć, a sklepiczarka ofiarowała protekcyę swoją co do nabycia trumny.
— Niech pani nie uważa na to — rzekła, — że jestem sobie kobieta zbiedniała i podupadła na majątku, ale z podłego stanu nie wychodzę. Ludzi znam, i ludzie mnie też znają, wiedzą com za jedna i szanują. Już ja wiem co mówię. Trumny sama pani niech nie kupuje, bo panią obedrą i oszukają szkaradnie, bo to taki naród, a jeszcze jak widzą, że mają z kobietą do czynienia. Ja pchnę mego tokarza, żeby po znajomych majstrach poszedł. On to załatwi dobrze, wytarguje się, jako, że jest pierwszy znawca na drzewo, kupi i co dobrego i tanio!
Prawie wszyscy mieszkańcy kamienicy № 000,