Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom II.djvu/87

Ta strona została przepisana.


— Nie wiem mamo — odrzekła zarumieniona Stasia — może od żelazka, czasem się co uprasuje....
— Od żelazka powiadasz, to szczególne; jednak trzeba coś na to robić! Zaniedbywać na żaden sposób nie można.
— Czyż to nie wszystko jedno?

— Naturalnie, że nie wszystko jedno.... przecież nie jesteś panną służącą, ani praczką. Już sama wezmę twoje ręce w opiekę. Mam przepis na przewyborną maść, od której ręce bardzo delikatnieją i nabierają alabastrowej białości.