Strona:Klemens Junosza-Wybór pism Tom IV.djvu/193

Ta strona została skorygowana.



IX.

Pomimo chwilowego zbliżenia się p. Sylwestra do Jania, w stosunkach między ojcem a synem wybitna zmiana nie zaszła. Janio w Piotrowicach bywał bardzo rzadko, mówił z ojcem niewiele i przeważnie o gospodarstwie tylko. Co prawda i pora wiosenna, a następnie letnia, pora najgorętszych robót w polu, niewiele obydwu panom Załuczyńskim czasu swobodnego dawała.
Pan Sylwester uwijał się po polach i folwarkach. Janio gospodarował i dalej karczunki prowadził, pola z pni oczyszczał, pod zasiewy je sposobił. Czasem tylko do Piotrowic wpadł, jak po ogień, i wracał natychmiast; czasem Irenka odwiedziła go w Majdanie i na tem się kończyły jego rodzinne i towarzyskie stosunki. Nawet do miasteczka, do Ludwika nie zaglądał, z obawy, żeby tam Jadwini nie spotkać. Wolał nie widywać jej wcale, aniżeli jej i własny swój spokój zakłócać.
Pan Sylwester, który z tytułu znacznego majątku i rozleglejszych stosunków musiał się z ludźmi widywać, chciwem uchem chwytał wszelkie wiadomości o kolegach Jania, z którymi tak zawzięcie dysputował w Majdanie. Nie pokazywał tego po sobie, ale interesowali go oni bar-