Strona:Klemens Junosza - Obrazki szare.djvu/68

Ta strona została uwierzytelniona.
— 60 —

którego z młodych sąsiadów białą rączką swéj ukochanéj siostrzyczki.
Niedługo po przyjeździe i zainstalowaniu się w pałacu, upatrzyła odpowiedniego kandydata i postanowiła zarzucić na niego siatkę, z dystynkcyą, wdziękiem i dyplomacyą. Naturalnie panna Franciszka musiała być wtajemniczona w te plany i zręcznie zaczęła grać rolę zakochanéj, że jednak tego rodzaju eksperymenta nie zawsze uchodzą bezkarnie, więc ani się spostrzegła jak uczucie już nieudawane, ale prawdziwe, wkradło się w jéj serce, jak ją pochłonęło całą, pozbawiło snu i spokoju.


∗                    ∗

Tak stały rzeczy w Lipowie w chwili przybycia Zosi.
Pani Anna, ujrzawszy przed sobą młodziutką ładną i sympatyczną dzieweczkę, nie ukrywała swego zadowolenia.
Wyznała przed mężem, że guwernantka jest zupełnie dobra i że dziewczynki mogą od niéj skorzystać wiele.
— Bo proszę cię Leonie — mówiła — wszystko za nią przemawia. Nie wiem, gdzie ją uczono po francuzku, ale akcent ma wyborny, bez zarzutu — gra, słyszałeś jak wczoraj grała?