Strona:Klemens Junosza - Pan sędzia.djvu/108

Ta strona została uwierzytelniona.



VI.

W parku wyprawiono wielką zabawę, o której do dziś dnia jeszcze wspominają mieszkańcy małej mieściny... Kosztowała ona dość pieniędzy, kłopotów i zachodów — ale też udała się świetnie, nad wszelkie spodziewanie świetnie!
Inicyatorem tej zabawy, na cel dobroczynny naturalnie, był... któżby inny, jak nie pan Alfred Długoborski, wielmożny nowy doktór, jak go zwali żydzi, kochany doktoreczek, jak w cichości szeptały panienki.
Bo trzeba wiedzieć, że pan Alfred szybko zaaklimatyzował się w miasteczku i stał się w krótkim czasie główną sprężyną towarzyskiego życia partykularza. Zawsze znalazł on czas na urządzenie teatru amatorskiego w stajni, koncertu w wielkiej sali bilardowej u Icka, wycieczki zamiejskiej z tańcami na świeżem powietrzu — i tym podobnych przyjemności, nieznanych dotychczas w miasteczku.
Tym razem zaimprowizował loteryę fantową, z muzyką, z bufetem, z kwiatami, które piękne panie sprzedawały w specyalnie na ten cel urządzonych namiotach; — a była w całem urządzeniu taka wspaniałość i przepych, że żydom świeczek na szabas zabrakło, gdyż doktór wykupił wszyst-