Strona:Klemens Junosza - Przeszkoda.djvu/53

Ta strona została skorygowana.

się na wygodnej kanapie, pięknie przemawia. Ja takich lubię — i ciebie, Olesiu kochany, także lubię, i wszystkich lubię. Bo dla czego nie mam lubić, gdy na stole butelka uczciwego trunku, w ustach dobre cygaro, a w kieszeni tyle, że można sobie pozwolić.
— Więc ty jesteś bardzo bogaty, kolego? zapytał niespodziewanie Oleś.
Szlachcic wytrzeszczył oczy zdumiony.
— Jakto bardzo bogaty? Co chcesz przez to powiedzieć? Co ma znaczyć ten wyraz; bardzo? A może, może jesteś w potrzebie, co.. Mów, bo widzisz, ja, jak się rozchodzę, to idę.
— Ależ bynajmiej. Źle zrozumiałeś. Nie potrzeba mi nic, zapytałem po prostu z ciekawości — i powtarzam jeszcze zapytanie: czyś bardzo bogaty?
— Zabawny człowiek z ciebie.. Czy istnieją na świecie w ogóle bardzo bogaci ludzie, skoro każdemu coś brak.. Jest jedno, chciałoby się drugiego; jest drugie, już się trzecie uśmiecha — i tak zawsze, bez końca. Swoją drogą, kordjał jest pyszny i tego kupca warto żywcem ozłocić — wiedziałeś kogo rekomendować.. Ja ci to odwdzięczę.
— Jak?
— Wyszykuję dwie fury różnej prowizji, kartofli, buraków, kapusty, żona doda ze spiżarni parę szynek, masła, chleba — i przyślę to do miasta. Jedna będzie dla ciebie, dru-