Strona:Klemens Junosza - Wieszczka z Ypsylonu.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.

korespondencji, gdyż nie ma bynajmniej zamiaru zbierać kollekcji fałszowanych biletów. Przyjmij szanowna Pani, przy tej sposobności nauczkę, że jeżeli podobnie naiwne indywiduum, stanie na dróżce Twego żywota, trzymajże je mocno, i załatwiaj prędko, gdyż po niejakim czasie mógłby się poznać na Tobie.“

Sługa N. N.

Ten list zaniósł pod wskazanym adresem posłaniec № 283. A nasz bohater ulżywszy sobie na sercu, poszedł na pocztę, aby zakupić miejsce w omnibusie pocztowym do Lambda.
Zapłaciwszy co się należało, i oddawszy przyzwoity ukłon urzędnikowi, zapytał, kto jedzie jutrzejszym omnibusem o 8-ej. Urzędnik pocztowy z właściwą tym ludziom grzecznością odpowiedział, iż przed chwilą zajęto trzy miejsca dla państwa ***.
— Co za dziwne podobieństwo nazwiska, pomyślał sobie nasz bohater, i zniknął w tłumie przechodzącym przez dziedziniec poczty.


XII.
Finał w omnibusie.

Podobieństwo nazwiska nie było podobieństwem, ale tożsamością.
Kiedy nasz bohater przybył na pocztę, zastał tam Józieczkę, układającą starannie rozmaite walizki, walizeczki, i wszelki bagaż od niewieściego rodu nieodłączny.
Obok uwijała się wujenka i drobniutka Niunia, pomagali zaś trzej wysmukli braciszkowie.
Jakież było niewyraźne położenie zarówno bohatera jak i bohaterki, gdy po owym przyjemnym liście stanęli przed sobą, i spojrzeli sobie oko w oko.
Ona spuściła oczki ku ziemi. On był zaczerwieniony jak burak, fizjognomia zaś wujenki była, neutralna, jak Anglja podczas wojny prusko-francuzkiej.
Wreszcie, chrapliwy dźwięk trąby oznajmił godzinę odjazdu.
Usiedli w milczeniu, i omnibus odjechał w kierunku Lambda.
Wujenka od czasu do czasu robiła spostrzeżenia metereologiczne, wieszczka z uwagą oglądała swoje pierścionki, a maleńka Niunia szczebiotała jak ptaszek. W takiem mniej więcej będąc usposobieniu, ujrzeli przed sobą znaki stacji pocztowéj Z.
I tutaj nasz bohater po raz ostatni oglądał swoją zachwycającą piękność, i już jej więcej nie widział.
A humorystyczny turysta przejeżdżając przez Lambdę, powiedział mu, że Józia zawsze ładna, zawsze świeża, i że dotychczas łapie półgłówków ale tylko na prozę, gdyż poezję znienawidziła stanowczo.
Nasz bohater po dziś dzień cieszy się kawalerskim wiankiem, w domku na ustroniu zabrakło Brylusia, a z wieży kollegjaty w Ypsylonie, regularnie trzy razy dziennie dzwonią na Anioł Pański.
Zresztą wszystko po dawnemu, z tą tylko różnicą, że szanowny senjor z Ypsylonu, przeniósł swoją rezydencję do Omegi, gdzie dotąd zamieszkuje.