Strona:Klemens Junosza - Wilki i inne szkice i obrazki.djvu/115

Ta strona została uwierzytelniona.
TAJEMNICZY CZŁOWIEK.
105
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

— A prawda, stoi tam, stoi i nie jedno, zawsze się lepiéj dobréj książki poradzić — bo widzisz, książka to najlepszy przyjaciel. Jeść jéj dać nie trzeba, gdziebądź poleży — a radę ci da kiedy chcesz, w dzień czy w nocy, ona ci zawsze powie mądre słowo.
— To téż ja panie szukam już dawno takiéj książki do pszczołów... ale kiej pan nie chce nijak się podjąć.
Cóż było zrobić? koledze memu żal było chłopa, który chciał w książce rady szukać. Niewielu to takich jest jeszcze u nas, więc nie godzi się gardzić sposobnością do zachęty; poszedł więc do szafki, wyszukał „Pszczolnictwo“ Dolinowskiego i uszczęśliwił niem chłopa na całe życie.
Na pszczoły zagrożone chorobą pochodzącą z nieczystości ula, książka wskazywała prosty a skuteczny środek — przyszło lato, pszczółki się roiły; a chłop co niedziela wczytywał się w książkę i myślał o tém, żeby sobie na próbę chociaż jeden ramowy ulik sporządzić.
— No, z tego przynajmniéj — mówił mój kolega — miałem pociechę i mam. Ten już zapoznał się z książką — sprobował na pszczołach i zaręczam ci, że niedługo zacznie sadzić koło chałupy drzewka owocowe i że pomyśli o pewnych reformach w swojém piętnasto-morgowem gospodarstwie? Co zaś do dzieci, to sam powiada, ze chociażby miał krowę sprzedać, to uczyć je będzie. Ten da dobry przykład, — ale inni, urządzają mi skandale...
I tu, szanowny kolega zaczął mi opowiadać, że pewnego pięknego poranku, powiedziano mu, że przyszedł jakiś gospodarz z bardzo pilnym interesem.
Jakże tu odmówić gospodarzowi, który przychodzi w bardzo pilnym interesie?
Wyszedł więc, zatknąwszy pióro za ucho, na podwórze, gdzie oczekiwał poczciwy wieśniak, trzymając na plecach worek z prosięciem, które niezadowolone z téj sytuacyi, przeraźliwie kwiczało.