Strona:Klemens Junosza - Zagrzebani.djvu/111

Ta strona została skorygowana.

ciejowa i uciec — uciec gdzie daleko... na koniec świata, z warunkiem naturalnie, żeby ten koniec świata znajdował się w ludnem i wielkiem mieście.
Tymczasem wyrwanie się nie mogło przyjść do skutku, a ucieczka pociągała za sobą koszta, a ta znów kwestya konferencye z ojcem — a ojciec wogóle takich konferencyi unikał... Gdy miarkował, że będzie o co nagabywany, robił się od razu niezmiernie czynnym, objeżdżał pola, lasy — przesiadywał całemi godzinami w folwarku, albo też zamknąwszy się w kancelaryi swojej, rachunki pisał — słowem tak miał czas zajęty, że przystąpić do niego nie było sposobu.
Pani Lucyna, rozmyślając nad swojem położeniem, przyszła do wniosku, że tak dłużej być nie może, postanowiła zdobyć audyencyę wstępnym bojem i rozmówić się z ojcem ostatecznie.
Ubrała się w czarną, skromną sukienkę, przyczesała gładko włosy i przekonawszy się w lustrze że wygląda jak posąg boleści i smutku, zapukała nieśmiało do drzwi pokoju ojca.
Przez chwilę nie było żadnej odpowiedzi; gdy zapukała powtórnie, dał się słyszeć głos zniecierpliwionego pana Mikołaja.