Strona:Klemens Junosza Wybór pism Tom V.djvu/208

Ta strona została skorygowana.



III.

Już Icek był zupełnie gotowy do drogi, wyprzedał swoje ruchomości, spakował niezbędną garderobę i pościel, wyekwipował na drogę żonę i dzieci. Wszystko słowem, było przygotowane, tylko siadać na furę, z fury do wagonu, z wagonu na okręt, przebyć morze i znów kawałek lądu w wagonie i na furze i znaleźć się w kraju innym, gdzie wszystko jest dobrze, doskonałe, gdzie całkiem inny smak życia, inny honor i inny handel.
Zacznie się nowa egzystencya, ani podobna do dzisiejszej; piękna, wspaniała. Icek wyobraża już sobie w myśli ten kraj obiecany, złożony z samych szynkarzy, kupców, faktorów... Śliczny kraj, każdy będzie w wielkiem poszanowaniu i honorze. W jedwabnych szatach, w sobolowych szubach, damy zaś w klejnotach i perłach. Każdy będzie wygodnie siedział sobie na kanapie w salonie, lub przed chałupą na progu, palił fajkę, rozmawiał o najnowszych nowościach, lub też, jeżeli jest uczony, będzie się zagłębiał w starych, nabożnych księgach.
Wszyscy tam będą swoi, sędziowie, wojownicy,