Strona:Korczak-Bobo.djvu/147

Ta strona została uwierzytelniona.
139

wielka jest twa potęga, uszczęśliwiasz i uszlachetniasz zarazem. Wybuchasz, jak wulkan, jak źródło, długo i zazdrośnie strzeżone przez ziemię, skorupę zimną i obojętną. Szukałem cię, bo ta straszna pustka mnie mroziła.

Kto w miłości pieśń żałoby
Raz zanucił, wiecznie nuci;
Kto raz zabłądził na groby,
Już z nich na świat nie powróci.

Mylisz się Wieszczu, oto śpiewam pieśń szczęścia ja dziecię tęsknoty, oto na grobie zamarłych marzeń ujrzałem tęczę.
— Mnie najbardziej pociąga pustynia i morze, — rzekłem.
— A mnie oaza i wyspa, — powiedziała.
Dziwna jest. Raz zapatrzy się w łunę zachodzącego słońca, a wówczas taka podobna do Zosi, to znów roześmieje się i powiada:
— Czy pan umie flirtować?
— Nie, umiem marzyć.
Nazywam ją w myśli Satanellą.
Ojciec jej jest lekarzem, jaki to szczytny zawód. Może to pragnienie w niej życia i radości jest dziedzictwem ciągłej walki jej ojca ze śmiercią.

(w godzinę później).

Różnica między tem i tamtem uczuciem