Strona:Król Ryszard III (Shakespeare).djvu/110

Ta strona została przepisana.

Z szczęśliwej żony jesteś biedną wdową;
Z matki radosnej, jęczącą na wzmiankę
Tego imienia; z królowej poddanką,
Cierniem niezbytych trosk koronowaną.
Błagano ciebie: dziś ty kornie błagasz;
Wszyscy się ciebie bali: dziś ty musisz
Bać się jednego; wszyscy szli w zawody
Na twe rozkazy: dziś nikt cię nie słucha.
Taki to wzięła obrót sprawiedliwość
I zostawiła cię na łup czasowi.
Nie pozostało ci nic krom pamięci
Tego, czem byłaś, by ci tem dotkliwsze
Męki sprawiała myśl, czem teraz jesteś.
Tyś sobie moje przywłaszczała miejsce,
To też zostałaś jak ja wywłaszczoną.
Teraz twój dumny kark dźwiga połowę
Mojego jarzma; ale ja z pod niego
Uchylam odtąd mą znużoną głowę
I zdaję tobie cały jego cięzar.
Żegnam was. — Z losu, który was przygniata,
Śmiać się we Francji będzie Małgorzata.
Królowa Elżbieta. O! ty, co jesteś w przekleństwach
tak biegłą,
Naucz mię, jak mam przeklinać mych wrogów.
Królowa Małgorzata. Wyrzecz się w nocy snu, a w dzień
posiłku;
Porównaj z zmarłem szczęściem żywą boleść:
Wyobraź sobie tych, których straciłaś,
Dwakroć milszymi niż byli, i dwakroć
Szpetniejszym, niż jest, tego, co ich zabił:
Skoro nienawiść swoją tem utuczysz,
Zionąć przekleństwa sama się nauczysz.
Królowa Elżbieta. Zaostrz swojemi tępe moje słowa.
Królowa Małgorzata. Zaostrzy ci je korona cierniowa.
Wychodzi.
Księżna York. Skąd się w niedoli bierze słów tak wiele ?