Strona:Kraszewski Kajetan - Ze wspomnień Kasztelanica.djvu/081

Ta strona została uwierzytelniona.

grzebałem mój talent muzykalny, który taką ofiarą zdobyłem.
Opisałem ten mój wypadek dla pożytku obecnego pokolenia, ile że dziś rodzice wydając na naukę muzyki dziecka swego nieraz tysiące rubli, nie mogą uprosić go, aby wynagradzając ich starania, uprzyjemniło im chwile wobec gości, zagraniem na ich żądanie; moja muzyka nic nie kosztowała, lecz rozkaz rodziców był dla dzieci wówczas prawem.
Wspomniałem na początku mego opowiadania, że ojciec mój miał dwie żony. Jako już dygnitarz kraju, będąc wdowcem po pierwszej, a posiadając znaczny majątek bez trudności pozyskał względy wysoko położonej i posażnej panny; matka moja do takich właśnie partyi należała, kiedy się mój ojciec z nią żenił, była bowiem jedynaczką. Tymczasem w lat parę po wydaniu córki za mąż kasztelan inowrocławski Dąmbski, dziad mój, w podeszłym już wieku będący, powtórnie się ożenił i miał dwóch synów i córkę; fortuna przez to znacznie się rozdrobniła lubo był jednym z możniejszych w kraju obywateli.
Mieszkał w Księstwie Poznańskiem i dowiedziawszy się, że wnuk jego jeden jest w korpusie kadetów w Chełmnie, zażądał od mego ojca, aby mi pozwolił przepędzić u niego wakacye. Zrazu posmutniałem na tę wiadomość, przesłaną mi dość wcześnie, bo to mnie rozdzielało z moimi braćmi, z którymi zawsze wesoło czas spędzałem, ale gdy rodzice zgodzili się na to, wola ich była dla nas świętą, więc pogodziłem się