Strona:La Rochefoucauld-Maksymy i rozważania moralne.djvu/72

Ta strona została uwierzytelniona.
274.

Urok nowości jest dla miłości tem, czem kwiat dla owocu: daje jej blask, który się ściera łatwo, a nie wraca nigdy.

275.

Wrodzoną dobroć, która chełpi się swą tkliwością, zdolna jest nieraz zdławić najmniejsza własna korzyść.

276.[1]

Rozłąka osłabia mierne uczucie a wzmaga wielkie, jak wiatr gasi świecę a rozpala ogień.

277.

Kobietom zdaje się często że kochają, choćby nie kochały: rozrywka, podnieta zawarta w miłostce, rozkosz budzenia pragnień, wreszcie przykrość odmowy, wszystko to sprawia, iż zalotność swą biorą za miłość.

278.

Przyczyną, że ludzie są często nieradzi z pośredników, jest to, iż owi zaniedbują prawie zawsze interes przyjaciół aby doprowadzić do ugody, a to dla honoru iż dokonali tego, co podjęli.

279.

Kiedy przesadzamy czułość, jaką żywią dla nas nasi przyjaciele, dzieje się to często nietyle przez wdzięczność, ile przez chęć podkreślenia naszej wartości.

280.

Uznanie, jakiem darzymy tych co wchodzą w świat, płynie często z tajemnej zawiści wobec tych, którzy już w nim mają miejsce.

281.

Pycha, która rodzi w nas tyle zazdrości, służy nam niekiedy do miarkowania jej.

  1. Maksyma jedna z najsławniejszych dla swej mistrzowskiej formy. Podobnie mówi św. Franciszek Salezy: „Wielkie ognie rozpalają się od wiatru, ale małe gasną, jeżeli ich nie osłonić”.