Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/10

Ta strona została uwierzytelniona.

jest śmierć. Kochankowie zaślubiają się wzajemnie w obliczu bogów, piszą swe listy pożegnalne i umierają. I niema związku świętszego niż ten. Dlatego, gdyby się przypadkiem zdarzyło, skutkiem wdania się osób trzecich lub szybkiej a umiejętnej pomocy lekarza, że któraś z ofiar takiego samobójstwa uszłaby z życiem, obowiązkiem jej miłości i czci jest pozbawić się go przy najbliższej sposobności.
Gdyby oboje zostali uratowani, mogą żyć dalej. Lepiej jednak dopuścić się zbrodni, za którą grozi pięćdziesiąt lat więzienia, niż być mężczyzną, o którym wiadomo, że, ofiarowawszy się umrzeć z ukochaną dziewczyną, pozwolił jej powędrować do Meido[1] samotnie. Kobiecie, która swego ślubu nie dotrzymała, może się to częściowo przebaczyć, ale mężczyzna, który przeżył dżoszi, ponieważ mu w samobójstwie przeszkodzono, i który dlatego, że się mu to raz nie udało, pozwala sobie żyć dalej, do końca życia będzie uważany za krzywoprzysięzcę, mordercę, nikczemnego tchórza, wyrodka.
Znałem taki wypadek — wolę jednak spróbować opowiedzieć miłosną tragedję skromnej pary kochanków w pewnej wiosce jednej ze wschodnich prowincyj Japonji.

I

Wioska ta leży na brzegu szerokiej, lecz bardzo płytkiej, rzeki, której kamieniste koryto pełne jest wody tylko podczas pory deszczowej. Rzeka ta płynie przez niezmierzoną równię pól ryżowych, otwartą ku północy i ku południowi, ale zamkniętą na zachodzie ścianą błękitnych wirchów, na wschodzie zaś łańcu-

  1. Meido — japońskie zaświaty, odpowiadające greckim Polom Elizejskim. Przyp. tłum