Strona:Leblanc - Arsen Lupin w walce z Sherlockiem Holmesem.djvu/239

Ta strona została uwierzytelniona.

Jednym skokiem Lupin rzucił się do kominka i już blok marmuru drgnął... Zapóźno! Drzwi się otworzyły.
— Poddaj się Lupin. Jeśli nie...
Ganimard, umieszczony bliżej zapewne, niż się tego spodziewał Lupin, znalazł się tuż z rewolwerem ku niemu wymierzonym. A poza Ganimardem dziesięciu, dwudziestu ludzi, tłoczyło się jeden przez drugiego, tych tęgich chłopów bez skrupułów, którzyby go zatłukli, jak psa, na miejscu, w razie najmniejszego oporu.
Skinął na nich i bardzo spokojnie wyrzekł:
— Na dół łapy! Poddaję się.
I skrzyżował ręce na piersiach.


∗             ∗

Osłupienie ogarnęło przytomnych. W tym pokoju, ogołoconym ze sprzętów, z draperyi, słowa Lupina rozlegały się echem długobrzmiącym: “Poddaję się!!” Spodziewano się raczej, że on zemknie przez spust jaki, że jaka ściana zasunie się i raz jeszcze zatamuje doń przystęp. A on się poddawał!
Ganimard zbliżył się do niego i do głębi wzruszony z całą powagą, jakiej wymagał