Strona:Leblanc - Arsen Lupin w walce z Sherlockiem Holmesem.djvu/51

Ta strona została uwierzytelniona.

— Schody służbowe wychodzą na podwórze, a stamtąd jedno tylko wyjście — brama: dziesięciu ludzi ją strzeże.
— Ale on nie wszedł przez bramę... Nie wyjdzie nią...
— A którędyż — krzyknął Ganimard — przez powietrze?
Rozsunął firanki. Ujrzano długi korytarz wiodący do kuchni. Ganimard pobiegł nim i sprawdził, że drzwi na schody służbowe były zamknięte na dwa spusty.
Z okna zawołał jednego z agentów:
— Nikogo?
— Nikogo.
— A więc są w mieszkaniu! Ukryli się w którymś pokoju... Fizyczne niepodobieństwo, by zbiegli... Ah! mój maleńki Lupinie, naśmiewasz ty się ze mnie, ale tym razem otrzymasz zapłatę.


∗             ∗

O godzinie siódmej wieczór pan Dudois, szef policyi, zdziwiony brakiem wszelkich wiadomości, zjawił się na ulicy Clapeyron. Wypytywał ajentów, którzy strzegli domu, potem udał się do mieszkania pana Detinan, który go poprowadził do swego po-