Strona:Leo Lipski - Niespokojni.djvu/128

Ta strona została uwierzytelniona.


Pokazuję ci ciągle moje słabe i bezbronne strony. Czy wreszcie nauczysz się w nie — nie uderzać? Nie prowadź ze mną gry, bo wiesz, że wygrasz. Powiedziałaś: — Dlatego mnie lubisz, bo jestem zła. Czy to ma być próba obrony, tak na wszelki wypadek, automatyczna, nieświadoma, przed ciosami, które nie nastąpią?
Wreszcie chciałbym ci pokazać moją najsilniejszą stronę: wątpię, czy ktoś potrafi cię tak właściwie ocenić, tak dokładnie, tak rozmaicie.

e.”

„nie chcę cię oszczędzać – to jest twoja wina – nie chcę żebyś mnie tak kochał – tak źle – nie mogę cię też oszczędzać – to jest może «obrona przed uderzeniami, które nie nastąpią» – a może nie, nie wiem, całowałam się przyjemnie z Witkiem – używając języka, też – ja leżałam, on siedział nade mną z tyłu – nie nauczę się nigdy nie uderzać i nie chcę – musiałbyś dla mnie nic nie znaczyć – jak powietrze – dla mnie mało znaczą listy – znaczy tylko zachowanie się – tym można wszystko zrobić – a ty? – ja chcę wyjechać – nie wyobrażam sobie na razie jak bym się obeszła bez ciebie – nie wiem, jak to jest połączone ze śmiercią – ale na razie – odjechać gdzieś daleko – jak nie to się puszczę albo zabiję, albo nie wiem co – tutaj umrę, zginę «śmierć za życia» — jestem zła, że tej historii ze mną chcesz użyć literacko – tam będę rozłożona i nie sobą – chciałabym, aby mnie jakiś dobry malarz malował nago – ale na razie lubię cię i całuję –

Ewa”.

„...jestem bezradny, dlatego że przy pomocy słów nic nie mogę zmienić, nic wytłumaczyć (znów «tłumaczyć») i jestem