Strona:Leo Lipski - Niespokojni.djvu/198

Ta strona została uwierzytelniona.


EWA I KSIĘŻYCE

Gwiazdy nad tobą
i gwiazdy pod tobą
I dwa obaczysz księżyce.

A. Mickiewicz

Mniej więcej piąta po południu. Sama w mieszkaniu w biustonoszu i w majtkach. Czesała się. Bardzo lubiła się czesać.
Twarzą w twarz z sobą: lustro. Śmieszne.
Kształty i barwy przepływały poprzez nią, i głowa jej podobna była do ekranu. Perspektywy, cienie, światła — płynące.
„Emil nie chce odejść, wciąż tu jest, ale tylko z boku, obecny, granatowy, smutny w moim sercu. Es jest silny, bardzo duży, na samym środku, mama... zaraz, zaraz, już... jej nie ma, Es, pomarańczowy, duży kwiat, oooo, spada w przepaść, dlaczego? mama czarna... i całkiem czerwona, wygląda jak duża dziura, znów całkiem czarna, czy nie umarła?”
Bardzo lubiła się czesać. Czesała się dla przyjemności. To były wolne ruchy rąk przy głowie, samo pieszczenie się, uczucie zasypiającej kotki.