Strona:Leo Lipski - Niespokojni.djvu/218

Ta strona została uwierzytelniona.


a przypisaniem do fizykalnych praw świata, Ewa tonie w morskich odmętach.
Owładnięci przemożną pasją poznania wszystkiego, aż do samego dna rzeczy, bohaterowie czują się jednak niewolnikami silniejszych od nich mocy, które nie pozwalają im się zatrzymać w połowie drogi, określając ich wybory, każąc szukać w sobie przyszłego przeznaczenia. Otrzymawszy dar talentu lub intelektualnego głodu, doświadczają w takim samym stopniu ich błogosławieństwa, jak i okrucieństwa. Z poczuciem przedziwnej autodeterminacji kroczą tam, gdzie prowadzi ich tajemny, wewnętrzny nakaz, nawet wtedy, gdy rodzi to ich niepokój lub instynktowny lęk. Ten świat gwałtownej młodości przedziwnie daleki jest od wyobrażeń sielskich anielskich. Pełen napięć, nieoczekiwanych udręk, intensywnego poczucia wlewającej się zewsząd brzydoty, a przede wszystkim dojmującej samotności, doświadczonej w rodzinnym domu, w związkach z rówieśnikami, nawet w miłosnym zespoleniu z ukochaną istotą, jawi się jako uniwersum wrogie, nieprzyjazne. Nie dając żadnego azylu, spycha przedwcześnie w dojrzałość, kusząc mirażem tworzenia jako jedynej formy obrony wewnętrznego ładu przed rozchwianiem otaczającej rzeczywistości.
Tę groźną, zagadkową chaotyczność i niepoznawalność świata oraz niejednoznaczność jego norm dobitnie podkreśla fragmentaryczna konstrukcja utworu, składającego się z fabularnych okruchów, urywków listów, kart pamiętników, zapisów wspomnień i brulionowych strzępów utworów (nowela o Jano, powieść o Sokratesie), przeskakującego kapryśnie z wątku w wątek, zawieszonego narracyjnie pomiędzy świadomością autora, narratora (Ja Leo) oraz kilku bohaterów (Emil, Ewa, Joanna). Ten ryzykowny zabieg kompozycyjny, w oczywisty sposób intensyfikujący stan — sygnalizowanego tytułem — niepokoju, przepalającego dusze młodych artystów, stwarzający formalny ekwiwalent ich wewnętrznej szamotaniny, duchowej gorączki, prowadzi jednak utwór ku formule artystycznie granicznej, trudnej zapewne do jednoznacznego zaakceptowania. Wyprzedzając charakterystyczny dla polskiej prozy proces hybrydyzacji i fragmentaryzacji powieści, który dokonał się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, „Niespokojni” stawiają pytanie o kres praw do kwestionowania utrwalonych praw powieściowych, o granice pomiędzy artystycznym eksperymentem a narracyjnym zbłąkaniem.
Przedzierając się spazmatycznie, wraz z autorem, pomiędzy wynurzeniami zmieniających się co chwilę bohaterów, pomiędzy ich przeskakują-