Strona:Lew Tołstoj - Wojna i pokój 07.djvu/281

Ta strona została uwierzytelniona.

złożony z różnych oddziałów piechoty, konnicy i parku artylerji. Czuł się znowu przejęty dziwnym niepokojem, a jednocześnie wewnętrznem zadowoleniem, którego doświadczał podczas pobytu cara w Moskwie, wtedy gdy szło o zdecydowanie się na jak najwyższą ofiarę dla dobra ojczyzny. Pojmował obecnie, że wszystko to, co ludzie zwykli szczęściem nazywać: wygody życia codziennego, bogactwa, a nawet i samo życie, były nic nie znaczącą drobnostką w obec tego co zaczynał rozumieć, co majaczyło przed jego oczami, dotąd w konturach dość niewyraźnych co prawda i czego nie próbował nawet zbadać dokładniej. Nie pytał, ani po co, ani dla kogo; sam fakt spełnionej ofiary, napełniał go rozkoszą niewypowiedzianą.


KONIEC TOMU SIODMEGO.