Strona:Lew Tołstoj - Wojna i pokój 08.djvu/31

Ta strona została uwierzytelniona.

tak widny z daleka i zadawalniać się uszykowaniem wojska po za nim w dole. Kilku jenerałów podzieliło jego zdanie w tej mierze. Jeden z nich nawet utrzymywał najenergiczniej, że tym krokiem fałszywym, cały oddział jest wystawiony na pewną zgubę. Bennigsen kazał obsadzić wzgórek wojskiem na własną odpowiedzialność. To rozporządzenie, tyczące się skrzydła lewego, dowiodło Piotrowi jeszcze dosadniej, całej jego nieudolności i nieświadomości w kwestjach strategicznych. Słuchając nader mądrych wywodów Bennigsena i kilku innych jenerałów, zastanawiających się nad tem, przyznawał im słuszność zupełną, dziwiąc się, że Kutuzow mógł popełnić błąd tak rażący. Tymczasem Bennigsen ani się domyślał, że oddziałowi kazano właśnie skryć się za pagórek, aby na znak dany wpadł z nienacka na nieprzyjaciela. Zmienił on dowolnie plan cały, nie uprzedziwszy o tem wcale Kutuzowa.





V.

Wieczorem tego dnia samego, książę Andrzej leżał na sianie w lichej szopie we wsi Kniaziowo. Była ona na samym końcu wsi. Sparty na łokciu, utkwił wzrok bezmyślnie w szparę szeroką, między dwiema deskami, z których na prędce szopę sklecono. Patrzał na młode brzózki, z gałązkami poobłamywanemi, które stały w koło zabudowania niby szyldwachy. Po nad drzewkami