Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie.djvu/163

Ta strona została przepisana.

dbali o buławy i krzesła — byłbym miał pieniądze, za pieniądze zaszczyty i tytuły; ale wziąść zaszczyt i tytuł w spuściźnie — za to nikt szeląga dziś nieda! — A daléj: przy licznym majątku:

Nigdybym się niekwapił do żadnych urzędów.

Czemu? bo raz, że trudno utrzymać imię nieskażone, potem że

Mnie dobre wychowanie i względna natura
Kazała naśladować ściśle Epikura.

Ale dobrze to być Epikurem przy majątku i wygodach; dla gołego łatwiéj naśladować Cynika

Który w beczce zamknięty pędząc nudne lata
Dziwem i obrzydzeniem stał się razem świata —

Tu znowu westchnienie do losu, czemu go nieuczynił panem; gdyby tylko nim został, zobaczmy jakiby plan w zawodzie życia nakreślił? Oto:

Najpierwéj twe Paryżu szedłbym widzieć dziwy,
I z źródła różnych zabaw czerpając po trosze,
Chwilebym na nauki dzielił i rozkosze;
Pókiby krew gorąca i potrzebne siły
Takiego mi sposobu życia pozwoliły.
Ale jakbym się tylko zbliżał do starości
Gdzie mniej trzeba uciechy, a więcéj wolności,
Tamby najpierwsze osiąść było niestaranie,
Kędy ojczyzna Russa, Woltera mieszkanie;
Tam wespół z pracownymi obcując Szwajcary,
Paliłbym tym dwom mężom niezgasłe ofiary: