Strona:Lucy Maud Montgomery - Rilla ze Złotego Brzegu.djvu/24

Ta strona została skorygowana.

napad? — Istotnie Doc w tej samej chwili skoczył pod nogi panny Kornelji, parsknął w jej stronę, poczem wypadł przez okno.
— O nie. Staje się tylko znowu Mr. Hyde‘m, co oznacza, że będziemy mieli deszcz jeszcze w nocy. Doc jest wspaniałym barometrem.
— Dzięki Bogu, że poszedł na włóczęgę, zamiast do mojej kuchni, — rzekła Zuzanna. — Ja także pójdę zająć się kolacją. Teraz, kiedy na Złotym Brzegu mamy tyle gości, przygotowanie kolacji nie jest rzeczą tak łatwą.

ROZDZIAŁ II.
PORANNA ROSA.

Za ogrodem okalającym dom na Złotym Brzegu pełno było małych, osłonecznionych polanek poprzedzielanych kawałkami cienistych gaików. Rilla Blythe leżała w hamaku pod wysoką sosną, Gertruda Oliver siedziała na pniu tuż przy niej, a Władek rozciągnięty w całej okazałości na trawie tonął w marzeniach o dawnych bohaterach i pięknościach ubiegłych suleci, które w umyśle jego jeszcze ciągle żyły.
Rilla była „dzieckiem“ rodziny Blythe i ciągle ją za dziecko uważano, bo nikt nie chciał uwierzyć, że powoli staje się dorosłą osobą. Miała prawie lat piętnaście i była tak wysoka, jak Di i Nan, a niemal tak piękna, za jaką ją uważała Zuzanna. Posiadała duże marzycielskie oczy, mleczno-białą cerę,