Strona:Lucy Maud Montgomery - Rilla ze Złotego Brzegu.djvu/95

Ta strona została skorygowana.
ROZDZIAŁ VII.
WOJENNE DZIECKO W WAZIE OD ZUPY.

— Liege, Namur, a teraz znów Bruksela! — potrząsał doktór głową. — To mi się nie podoba...
— Nie trzeba tracić nadziei, panie doktorze. Mają ciągle do czynienia z narodami zagranicznemi, — mówiła Zuzanna z przekonaniem. — Zaczekajmy aż Niemcy pójdą przeciwko Anglji. Wtedy będzie zupełnie coś innego, mogę panu ręczyć.
Doktór znowu potrząsnął głową, lecz już z mniejszym smutkiem. Może wiara Zuzanny była słuszna, że linji granicznej Anglji nie zdołają przerwać nawet narazie zwycięskie wojska Niemiec, rekrutujące się z dziesiątków miljonów. W każdym razie, gdy nastał ten straszny dzień, a raczej pierwszy z szeregu strasznych dni, gdy nadeszła wiadomość, że armja angielska została wypchnięta z pierwszej linji frontu, na Złotym Brzegu wszyscy spoglądali na siebie z rozpaczą.
— To... to chyba nieprawda, — szepnęła Nan, odkładając gazetę.
— Czułam, że dzisiaj nadejdą złe wiadomości, — wtrąciła Zuzanna, — bo kocisko przemieniło się znowu dziś rano w Mr. Hydea bez żadnego powodu, a to jest bardzo niedobry znak.
— „Odparta, pobita, lecz niezniechęcona armja“, — mruczał doktór, odczytując raz jeszcze komunikat londyński. — Czyż to może być armja angielska, o której się mówi w ten sposób?