Strona:Ludwik Gallet - Kapitan Czart. Przygody Cyrana de Bergerac.djvu/458

Ta strona została skorygowana.

Wtrącił on do więzienia brata, aby mu zagrabić majątek i imię. Cygana Manuela niema już, panie starosto: jest tylko wicehrabia Ludwik de Lembrat, którego panu przedstawiam. W imieniu królowej regentki, najmiłościwszej naszej pani, żądam też od pana, abyś uznał jego tytuł i stanowisko.
— A ja! — wykrzyknął Roland, którego wściekłość bezsilna czyniła prawie nieprzytomnym — żądam od pana, w imieniu służących mi praw, abyś kazał natychmiast uwięzić obu tych oszustów: jednego, który się mieni moim bratem, drugiego, który mu w tej intrydze dopomaga!
Margrabia, nie przyjmujący dotąd udziału w tej, nadzwyczajnej scenie, ośmielił się wreszcie zauważyć:
— Jednakże, hrabio, jeśli mają dowody?...
— Nie mają ich.
— Nie mam tych, które mi pan skradłeś — ozwał się Cyrano; — nie mam ani strasznego dla ciebie zeznania twego ojca, ani księgi Ben Joela. I wreszcie świadectwa, twą własną ręką spisanego. Pozostało mi wszakże zeznanie twego służące Rinalda, spisane w obecności mego przyjaciela Jakóba Szablistego, tu obecnego, i szczęśliwie przezeń zachowanej pozostaje mi wreszcie świadectwo Zilli.
Powracam z Luwru. Królowa Anna udzieliła mi posłuchania: dowody, które jej przedstawiłem, przekonały ją. Z woli monarchini Manuel został wypuszczony na wolność; z jej woli również pan zostaniesz ukarany. Przeczytaj, panie starosto, rozkaz najjaśniejszej regentki.
— Wszystko przeciw mnie! — jęknął Roland. Jestem zgubiony.
Prześwietny Jan de Lamothe wziął do ręki i odczytał rozkaz, opatrzony podpisem królowej.