Strona:Ludwik Stanisław Liciński - Z pamiętnika włóczęgi.djvu/103

Ta strona została przepisana.

Napiszę ci wierszyk w albumie... Wiem, że go przeczytasz, że czytać go będziesz całe życie, bo to dla ciebie, bo to w twoim albumie... Wydadzą cię za mąż — mąż twój będzie bogaty — Bóg wie zresztą: może bogaty, może nędzarz wielki — złoto czasami od łachmana nędzniejsze... A ja napiszę ci wierszyk... Przeczytasz, bo to dla ciebie...
Łez kilka rzucę, przeplotę wiązanką kwiatów... Roztworzysz kiedyś album od niechcenia, zamyślisz się i spytasz: „skąd tyle kwiatów koło mnie?“
A wierszyk mój, to dziecię drobne, które nigdy nie umiera, stanie przed tobą, i znowu zamyślona spytasz: „skąd się też tyle łez wzięło koło mnie?“
Tak!... łzy i kwiaty, kobieto...
A jeśli je rzucam, to na to, aby bolały i aby ci mogły być niebem...
Napiszę ci wierszyk w albumie... Przeczytasz, bo to dla ciebie...

SAMOTNOŚĆ.

Niema przy mnie nikogo... Którzy byli — odeszli, nowi — daleko jeszcze...
— Chodźcie! pokażę wam nową sztuczkę.