Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór drugi.djvu/159

Ta strona została uwierzytelniona.
139

Czemuż te dzwony tak tęskno dziś biją?
Zkąd tyle ludu dzisiaj u kościoła,
Czemuż ku ziemi smutne chylą czoła,
A wszyscy milczą i w oczach łzy kryją?

W środku kościoła, jakby ołtarz Abla,
Ze samych trumien stos wielki złożony,
Na każdej wianek z dębu przyczepiony,
A na ostatniej krzyż, wieniec i szabla.

Msza wyszła — z piersi jęk się dobył w koło,
I znowu cisza, lud klęczy schylony,
Tylko szlochania słychać głos stłumiony.
I tylko dzwonek jęczy nie wesoło.

I świętą wodą skropił pleban stary.
Długi rząd trumien zniesiono do ziemi,
A ziemia dudniąc zwarła się nad niemi.
O Boże, Boże, przyjmij te ofiary!

I długo w Wilnie nie chciał lud uwierzyć,
Żeby bohater, wódz Litwy miał nie żyć.
I długo, leżąc w krzyż u Ostrej Bramy,
Pytał swej Matki, gdzie Narbutt kochany?


Dnia 8 lipca 1863. J. T.