Strona:M.Leblanc - Wydrążona igła.djvu/112

Ta strona została skorygowana.

dzieło, gdyż w przeciwnym razie ranny zginąłby w ukryciu, do którego dopomogła mu się schronić.
Obowiązek, ten nie jest dla niej uciężliwy, zna bowiem wszelkie wybiegi i umie doskonale radzić. Ona daje zły rysopis Arsena Lupin (proszę przypomnieć sobie sprzeczne zeznania kuzynek). Ona również odgaduje, nie wiem za pomocą jakich znaków, wspólnika w pseudo-woźnicy. Ona oznajmia mu nagłą potrzebę operacyi. Ona, bez wątpienia podkłada fałszywy kaszkiet. Ona również, jest autorką owej sławnej karteczki, w której jej osoba jest zagrożoną — po takim dowodzie, któż ją posądzi o współdziałanie?
— To ona również, w chwili gdy chciałem sędziemu powierzyć moje pierwsze spostrzeżenia, utrzymuje, że widziała mnie w lasku dnia poprzedniego, podsuwa panu Filleul podejrzenie, wskutek czego musiałem zamilknąć. Niebezpieczny to manewr, gdyż wzbudza we mnie podejrzenie co do jej osoby, lecz manewr niezawodny, aby zyskać na czasie, a mnie zamknąć usta.
I ona również, przez czterdzieści dni żywi Arsena Lupin, przynosi mu lekarstwa( można zapytać się aptekarza w Ouville, pokaże recepty, które robił dla panny de Saint-Veran). To ona w końcu, która go pielęgnuje, bandażuje, czuwa nad nim i go wyleczy.
Tak więc kończy się pierwsza, z dwóch zagadek. Arsen Lupin znalazł w blizkości, w zamku samym, pomoc, której niezbędnie