Strona:M.Leblanc - Wydrążona igła.djvu/139

Ta strona została skorygowana.

— Czy właściciel tam mieszka?
— Tak, mieszkał, a właściwie jego matka. Lecz zamek ten nie podobał jej się, utrzymywała, że za smutny, wskutek tego wyprowadzili się w zeszłym roku.
— Obecnie nikt więc tam nie mieszka?
— Owszem, wynajęty jest na sezon latowy baronowi Anfredi.
— A baron Anfredi jak wygląda? czy młody i dosyć otyły?
— Mój Boże, nie wiem... Właściciel sam to załatwił. Obeszło się bez kontraktu, tylko za piśmienną umową...
— Lecz pan znasz tego barona?
— Nie panie! Nie wychodzi wcale z zamku... podobno wyjeżdża tylko czasem automobilem i to nocą. Zakupna zaś robi stara kucharka, która z nikim nie rozmawia. Dziwni jacyś ludzie...
— Nie przypuszczasz pan, żeby właściciel chciał sprzedać zamek?
— Wątpię, zamek ten jest historyczną pamiątką, budowany w czystym stylu Ludwika XIII. Wiem tylko tyle, że mu bardzo na posiadaniu tego zamku zależało, chyba, że zmienił zdanie...
— Możesz mi pan powiedzieć jego nazwisko i wskazać mieszkanie?
— Ludwik Valmeras, ulica Mont-Thabor, Nr. 34.
Na najbliższej stacyi Beautrelet wsiadł do pociągu idącego do Paryża. Na trzeci dzień, po kilku wizytach bezowocnych, zastał wre-