Strona:M.Leblanc - Wydrążona igła.djvu/162

Ta strona została skorygowana.

Lecz nie odkryłem żadnej nowej wskazówki. Chociaż tak, jedną jedyną — i to w przypadkowy sposób.
Podczas wojny hiszpańskiej, byłem wysłany przez cesarza Napoleona do brata jego króla Józefa w prywatnej misyi. Miałem rozkaz jechać jak najprędzej, nie stawałem więc na każdym etapie. Jednego wieczoru koń mi padł w pobliżu Chateauroux. Zadzwoniłem zatem przy bramie jakiegoś zamku, gdzie zostałem przyjęty przez starego gwardzistę z czasów Ludwika XV i jego małżonkę.
Ugoszczono mnie. Jadłem, spałem, a następnego dnia rano, gdym im dziękował, staruszek rzekł do mnie, śmiejąc się:
— Gdybyś pan nie służył pod uzurpatorem, rzekłbym, że królowi Francyi podziękować trzeba.
— Królowi Francyi?
— A tak, zamek ten, to część własności królewskiej, ja jestem tylko.... stróżem...
— Jaką nazwę nosi ten zamek?
— Zamek „Aiguille“ (igła).
— Zamek „Aiguille“ — wykrzyknąłem, tak niespodzianie usłyszawszy te słowa — a rzeka, która tam płynie obok murów?
— To jest „Creuse“.
Aiguille Creuse! Czy to miało być rozwiązaniem owej tajemnicy
Ależ nie, nie, to niemożliwe! Zamek ten stoi zaledwie dwa stulecia, a tajemnica ta sięga bardzo odległych czasów. Cóż więc znaczy?