Strona:Marceli Motty - Przechadzki po mieście 04.djvu/105

Ta strona została przepisana.

powstałem gimnazyum, do którego założenia przyczynili się najwięcéj Wojciech Lipski z Lewkowa i ksiądz Kompałła, zająć jedno z pierwszych miejsc jako nauczyciel wyższy. Szczegółów ważniejszych z jego pięcioletniego pobytu na téj posadzie przytoczyć ci niezdołam, prócz tego, że pożycie tam miał znacznie przyjemniejsze tak w mieście jako i z licznem wtenczas jeszcze obywatelstwem polskiem w okolicy, uczniów w znacznéj większości Polaków, co mu bynajmniéj obojętnem niebyło, że, pod urzędowym względem, mógł się na wyższem stanowisku wybitniéj odznaczyć, przedewszystkiem zaś, że znalazł drugą żonę, któréj zaletom i przywiązaniu zawdzięczał ozdobę i szczęście domowe większéj połowy swego życia.
Nareszcie po dziesięciu latach, ujrzałem znowu i to na bruku poznańskim poczciwego Witolda; niebyło to przypadkowe spotkanie, wrócił bowiem piędziesiątego roku na dobre do rodzinnego miasta, za sprawą Brettnera. Ow Brettner, o którym ci późniéj może powiem słów kilka, powołany tu na miejsce katolickiego radzcy szkólnego, po ustąpieniu kanonika Busława, zwiedzając gimnazya był także kilka razy w Ostrowie, a sam biegły matematyk mógł należycie ocenić zdolności naukowe i nauczycielskie Milewskiego i powziął dla niego pewien szacunek i życzliwość; gdy mu zatem, w skutek dymisyi udzielonéj księdzu Prabuckiemu, przydano jeszcze dyrektorat gimnazyalny St. Maryi Magdaleny, czując się przeciążonym, wniósł o powołanie Milewskiego, biorąc go do pomocy. Takim sposobem dostał się tenże do Poznania. Tutaj, prócz nauki w kilku klasach wyższych, powierzono mu, z tytułem inspektora, zarząd nad czterema klasami niższemi. Chociaż miał w tych obowiązkach swoich urzędowych, które nietylko sumiennie, lecz z pedentyczną niemal ścisłością wypełniał, dość dużo do roboty, niezaniechał jednak prywatnéj naukowéj pracy