Strona:Marceli Motty - Przechadzki po mieście 04.djvu/244

Ta strona została przepisana.

jego i kształtna figura, twarz przyjemna, oczy wyraziste pod gęstemi, łukowato zgiętemi brwiami, częsty, życzliwy uśmiech czyniły na nas i na każdym dobre wrażenie; przytem w klasie obchodził się z nami po przyjacielsku, a nawet dwa czy trzy razy zaprosił nas do siebie na wieczorne pogadanki, których rozmaitą mądrość osłodziły nam wielkie półmiski świeżych bułek ze szynką i dość mocno przyprawiona herbatka. Pod względem narodowym nie można było mieć żadnych wątpliwości, bo chociaż trudno mu czasem przyszło znaleść odpowiednie myśli wyrażenie polskie i widać było, że w Prusach swoich i na uniwersytecie przywykł był do niemczyzny, mówił jednak w ogóle biegle i czysto po naszemu, patryotycznych uczuć swoich nie taił, a zaufanie jenerała Chłapowskiego, który mu najstarszego syna swego, a późniéj dwóch młodszych oddał pod opiekę, było rękojmią jego polskości. Zdaje się, że idąc do Wrocławia niemiał jeszcze stanowczych zamiarów co do przyszłego zawodu; filologia i teologia ciągnęły go z równą mocą ku sobie, dla tego też, pracując w obydwóch kierunkach, odbył zupełny kurs teologiczny. Jednakże późniéj ponęty świeckie dały uczuć swą siłę młodemu sercu i powiadano mi, że jeszcze na uniwersytecie zaręczył się z jakąś panienką, o któréj nic bliższego niewiem. Przywiązanie jego musiało być szczere i silne, albowiem, gdy mu narzeczona niespodzianie umarła tego samego roku, kiedy do nas przybył, postanowił Prabucki, szukając pociechy w swem religijnem uczuciu, zostać księdzem, szkoły jednakże nieopuścić, i zamiar ten niebawem wykonał. Niebyłem już w Poznaniu, gdy się to stało, wiem jednak, że władza duchowna ułatwiła mu przejście, uwzględniając jego poprzednie studya uniwersyteckie; po odbytym egzaminie teoretycznym i krótkiéj nauce w seminaryum praktycznem, wrócił jako ksiądz wyświęcony na miejsce