Strona:Maria Konopnicka-Śpiewnik historyczny.djvu/134

Ta strona została uwierzytelniona.

Runą naprzód! Broń u boku —
Ogień w piersi, ogień w oku
Aż złamali roty wroga,
W tym śmiertelnym swoim skoku!

A w Warszawie serca biją,
Panny wieńce z ruty wiją —
— Niemasz zuchów nad Czwartaki,
Więc Czwartaki niech nam żyją!




POD GROCHOWEM.
(1830 19 — 25 lutego).

W sto tysięcy Dybicz krwawy
Idzie do Warszawy,
Depcą jegry i kozaki
W polach naszych trawy.

Wiedzie Dybicz jegrów swoich
Na ten kraj lechicki,
Występuje przeciw niemu
Jenerał Chłopicki.

Wiedział o tem wódz nasz dzielny,
Że go Dybicz zdusi —
Lecz się rzucił w bój śmiertelny,
Poledz z chwałą musi!