Strona:Maria Konopnicka - Książka dla Tadzia i Zosi.djvu/134

Ta strona została uwierzytelniona.


i sierotom rozdzielić, z czego wielka radość była w całym kraju.
— A wesele królewny?
— A cóż? Wesele jak wesele, odbyło się ślicznie, pięknie i już. Królewna jak zorza, królewicz jak słońce, muzyka — jakby słowiczki śpiewały w różanym sadzie, a kołacze pachną zdaleka. I ja tam byłam, miód i wino piłam; a czegom dopatrzyła, tom powtórzyła.
— Pawłowa! Pawłowa! — zawołała mama. — A kiedyż tam będzie koniec tej bajki?
— Już, już! mamuńciu — krzyknęła Julisia. — Już się skończyło.
— No to pójdźcie tutaj!
— Zaraz! zaraz! — zawołała Julisia — tylko podziękuję Pawłowej.
I porwała za szyję starą nianią i serdecznie ją ucałowała.
A Pawłowa na to:
— Panienko-serce, nie darmo! Panienka za tę bajkę musi sama choć dla jednej sieroteńki koszulinę uszyć.