Strona:Maria Konopnicka - Na normandzkim brzegu.djvu/92

Ta strona została uwierzytelniona.


Tęskni. Widocznem jest, że tęskni, i że ją ta tęsknota zjada.
Zrazu myślałam, że tęskni za mężem. Ale mąż powracał, był w domu, palił na schodkach krótką swoją fajkę, a kobieta, obsłużywszy go, tak samo stawała u żywopłotu ogródka i tak samo, patrząc na morze, śpiewała pieśń swoją.
Owszem, głos jej stawał się wtedy głębszym, pełniejszym, przenikliwiej smutnym, a jej beznadziejne spojrzenie biegło dalej jeszcze.
— Więc może ma kochanka i za nim tak...
Ale nasza gospodyni trzęsie i ręką i głową, nie dając mi skończyć.
Non, non! Oh, que non!... C’est seulement, qu’elle a le mal du lointain. Vous savez...
Więc chora. Chora — na dalekość.
I oto nagle, odsłania się przedemną ciekawy zakąt duszy ludzkiej, oświetlony