Strona:Maria Konopnicka - Szkice.djvu/100

Ta strona została skorygowana.


Więc kiedy się ta pieśń wskrzeszoną uznała i napełniła uszy Europy przesłodkim i męzkim swym dźwiękiem, kiedy za pieśnią zaczęto odkopywać gruzem wieków zasypaną przeszłość pobratymczych plemion, Bohdan Zaleski nietylko »Lubuje bardzo w słowiańskim tym gwarze«, ale z uniesieniem »klaska od mogił wkrąg na rozgraniczu« ku tym, którzy ducha Słowiaństwa i pieśń jego dźwignęli z prochu zapomnienia i woła:
— »Tak, Szafarzyku! Tak, tak, Kopitarze! Pieśni hej dawaj, Wuku Karadziczu!«
I nie czekając, aż Wuk Karadzicz w całości je poda, odkrywa w sobie, — jak pisze do Grabowskiego Michała — »szczerosłowiański« talent i tłumaczy pyszne ułamki serbskiej epopei, tak cudnie a prosto, jakoby je Serbowie i współplemienni Polanie, razem przed wiekami wyśpiewali byli, zaś rozszedłszy się zapomnieli wspólnej pieśni, a teraz nagle, za powianiem jakowychś tchów bożych, pieśń ową przybaczyli tak żywo, że śpiewać ją mogą zgodnym chórem, każdy w swojem słowie.
Tak stały się własnością naszą one prze-