Strona:Maria Konopnicka - Szkice.djvu/108

Ta strona została skorygowana.


tło. On w uciszeniu i uspieniu ludów obwołuje przybór morza tego i niebezpieczeństwo.
— «Słowianie! — woła — Czujcie tam! — Chcą zatopić was w ogromnej fali!«
— A gdy nieopatrzni lub otumanieni puszczają się na owo morze, jeszcze ich krzykiem ostrzega.
— »Lechu, Czechu, Morawcze, rodzaju gołębi! Strzeż się!...
Kiedy Rygier i Palacki wracają ze zjazdu panslawistów, wyzywa ich na ostrze dusz i rzuca im w twarz słowa gorzkie, palące. Sypie im — jak powiada — sól na kołacz, wieziony z tej gościny do dom, ludom swoim, kołacz, o którym dobrze wie, że zatruwa duszę.
»W wigilię Godów tysiącolecia chrztu ludów słowiańskich Bohdan Polanin Dnieprowy, śle Polanom Wiślanym pozdrowienie, w poemacie, który jest wizyą braterstwa jednoplemieńców, w duchu Słowiaństwa pojętem. Zamierza on w poemacie tym ożywić, wskrzesić i wzmocnić Słowiaństwo, oraz przeciwstawić je Panslawizmowi.
Ale jeżeli Bohdan lęka się Panslawizmu dla innych ludów słowiańskich, tembardziej