Strona:Maria Konopnicka - Szkice.djvu/141

Ta strona została skorygowana.


jemnego oddziaływania, a dzieło da nam wrażenie doskonałego piękna.
Piękno to wszakże, na pierwiastku patetyczności osnute i rozwinięte, nie pozwoli nam zatonąć w dosycie skończoności swej, w harmonii czystego artyzmu; ale, zachowując wyraźne kontury z owych pierwotnych hieratycznych linii, w połowie zatopionych w surowym mroku rzeczy wiecznych i niewypowiedzianych, porwie ducha naszego w tajemnicze dziedziny zaświatowych mocy.
I będzie to wywarcie się na nas patetyczności pośrednie, przez ducha twórcy, — który sam przyjmie pierwsze jej gwałtowne uderzenie, — przepuszczone, i estetycznem wrażeniem dzieła sztuki zmodyfikowane.
Ale i warunki, i niebezpieczeństwa tworzenia są w obu tych przypadkach różne.
Gdy bowiem lud, nie mając w swej prostej duchowej treści żadnych takich powikłań, któreby dzieło komplikować mogły, zostawia miejsce i głos patetyczności samego przedmiotu, a Rapsod swój, czy Dumę, przeplata jedynie odwołaniem się do potęg niebieskich, lub do sumienia słuchaczy, a zatem do instan-