Strona:Maria Konopnicka - Szkice.djvu/22

Ta strona została skorygowana.


Jaki udział miały w tem księżycowe »na młodziku« noce, a jaki »Dniepr, Iwanhora«, trudno to dziś orzec. Od tego ma Ukraina swoje czary, żeby czarowała. Owe pierwsze »chwilki latka« pozostaną też na zawsze, — nawet dla samego poety, — »uwikłaną w cud zagadką«, — a wpływ ich uczuwany syntetycznie i z wielką wyrazistością w całej Bohdanowej pieśni, może nigdy szczegółowej analizie poddać się nie zechce.
To pewna, że niemałym cudu owego i owej zagadki czynnikiem była ogromna i skroś źwierciedląca płynność, rozlewność, niemal bezosobowość duszy samego poety, w której pełne żywej, silnej krasy oblicze »matki-Ukrainy« odbiło się z taką jasnością i mocą, iż mu po latach i aż na samym skraju wieku swego, dość oczy zamknąć, żeby za górami, za rzekami oglądać oblicze to, jak żywe.
Bo nie trzeba składać wszystkiego na okoliczności.
Prawda, sam poeta potwierdził nieraz wagę faktu, iż z ust teorbanisty słyszał »żywą dumę«. On mówił nawet, iż dumę »połknął«; wziął w siebie. Prawda, iż rzeczy składały się tak,