Strona:Maria Konopnicka - Szkice.djvu/43

Ta strona została skorygowana.


Bo między Bogiem a przyrodą jest dusza. Dusza — »dech Ducha, tchnienie to Boga« »z głębin wieczności tchnione w glinę i na żywot krótki«.
Dusza — »Skra słońc«, przyćmiona gliną, w której się »szamota«. »Dusza senliwa«, śniąca na ziemi jakiś sen na jawie, ma w sobie cudowne zapamiętanie inszego żywota, cudowne czucie swojej przepłynności »przez Czasy-Rozstrzenie«. Im prostsza, im głębiej w sobie rozrzewniona, tem silniej pałająca w swej ziemskiej lepiance ku niebu, gdzie miała »żywot czysty i skrzydlaty«, »pierworodny swój początek«.
Bóg, przyroda i człowiek, oto troiste widzenie »Ducha«. W jego istocie i pełni, w jego »jarzącem« odbiciu, i w jego tchu, skrze, cząsteczce, oczarowanej, natchnionej odbiciem onem, ową miarą Boga, jaką znieść może w swej glinie, a wybuchającej tęsknotą ku nieskończonej pełni, ku nieobjętej istocie Ducha.
Oto jest »widzenie Ezechielowe« i »Księga genezy« — Bohdana. Oto jest ten »błyskawicowy jeden promień prawdy«, co mu »prze-