Strona:Maria Konopnicka - Szkice.djvu/89

Ta strona została skorygowana.


On od razu legitymuje się. Jest — »Duchem od stepu«.
A tak mu na sercu leży, aby tu nie było żadnych zawiłości i żadnego nieporozumienia, iż raz jeszcze — tak, jak to uczynił już nieraz — roztacza przed nami wszystkie oczarowania i wszystkie klęski swego życia, wyprowadzając duchowy swój rodowód od chwili w której jako »iskierka« zleciał »do otchłani«, skroś przez cudowne latka dziecięce, stepowe, przez burze młodości, gorycze tułactwa i osamotnienia, odjąwszy im wszakże tym razem cała cielesność jakby, całą dotkliwość materyi, a uczyniwszy z nich przemijające przed okiem ducha obrazy własnych jego dziejów. Co uczynił nie dla uwikłania nas w jakowyś mistycyzm, ale właśnie dla wywikłania nas z niego; dla wyjaśnienia na osobistych, po wielekroć opowiedzianych nam już swoich sprawach, jaką to metodą, jakim kształtem i porządkiem rozwiną się w dziele sprawy świata.
Jakoż w rzeczy samej, pierwsze fragmenty poematu to nietylko legitymacya »Ducha od stepu«, tłómacząca nam, kto zacz i skąd się tu wziął, nietylko poetyckie »generalia« jego,