Strona:Maria Konopnicka - Szkice.djvu/92

Ta strona została skorygowana.


średniości, która sama jedna dusze porywa i własny swój gwałt im narzuca. Zaś Duch od stepu, obejmując dzieje wszystkich ludów ziemi i prowadząc rzecz swoją na całej przestrzeni wieków, od stworzenia świata, już przez sam zakres swój zobojętnił dla nas materyę swoją i uczynił ją nam czemś obcem i czemś dalekiem. A nie tylko nam, ale i samemu poecie.
Ratuje się on wprawdzie od chłodu tego przez ograniczenie psychicznej sfery poematu do zjawisk buntu i kary, które go — a nie zapominajmy, że patrzy na świat ludzki z punktu Cherubów, śpiewających »Chwała! Chwała«, — najwięcej, owszem jedynie, obchodzą. Ale właśnie najbliższy skutek jest ten, że zamiast żywego postrzału miłości, skruchy, wiary w odkupienie, jakim Księgi w piersi nasze godzą, grotem u serca ich twórcy napiętym, Duch od stepu ma za jedyny oręż ów tępy, chłodny dydaktyzm dziejowy, który ani ran nie zadaje, ani ich nie leczy. A tak i ta metafizyka dziejowa, i to wezwanie do odrodzenia chybiły. Chybiła próba zamknięcia w poemacie historyozoficznego po-